Czwartek, 27 lipca 2017. Imieniny Aureliusza, Natalii, Rudolfa

Urodziłem się na... mikołajskim moście!

2015-02-26 09:00:00 (ost. akt: 2015-02-26 09:09:14)
- Już od pierwszych chwil życia chciałem mieć na swoim koncie ciekawą historię - mówi dumnie Robert Śliwiński, który urodził się na mikołajskim moście.

- Już od pierwszych chwil życia chciałem mieć na swoim koncie ciekawą historię - mówi dumnie Robert Śliwiński, który urodził się na mikołajskim moście.

Autor zdjęcia: Mateusz Klimek

Nie zawsze udaje się zdążyć do szpitala lub urodzić w domowym zaciszu. Poród potrafi zaskoczyć w najdziwniejszych miejscach. Wie o tym pan Robert Śliwiński, który urodził się na... pieszym moście w Mikołajkach. - Już od pierwszych chwil życia chciałem mieć na swoim koncie ciekawą historię - mówi dumnie mężczyzna.

Wiele historii pokazuje, że niektórzy wolą rodzić w bardziej niekonwencjonalnej scenerii niż na zwykłej porodówce i przychodzą na świat w pociągu, samolocie, taksówce, samochodzie czy na komisariacie. Pan Robert Śliwiński ze Starych Sadów urodził się... na moście w Mikołajkach.
- Był rok 1953, moja mama była blisko terminu rozwiązania - opowiada mężczyzna. - Bóle pojawiły się nagle, około 3 nad ranem. Mama wyszła z domu, by zdążyć na porodówkę. Gdy była na mikołajskim moście dla pieszych, nie dała rady iść dalej i postanowiła urodzić mnie właśnie tam, gdzie się zatrzymała. Od porodówki dzieliło ją tylko 100 metrów.
Rodzącą kobietę zauważyli flisacy, którzy jeziorem spławiali drewno do pobliskiego tartaku. Wyskoczyli z łodzi, wzięli koc i pomogli odebrać poród. Zaraz po tym mały Robert trafił na porodówkę, gdzie stwierdzono, że jest cały i zdrowy.

Dumny z narodzin

- Wszyscy, którym opowiadam o tym jak przyszedłem na świat, dziwią się i kręcą głową z niedowierzania - śmieje się pan Robert. - A ja po prostu już od pierwszych chwil życia chciałem mieć na swoim koncie ciekawą historię! Myślę również, że narodziny na moście, w bliskim sąsiedztwie wody, zaszczepiły we mnie miłość do żeglarstwa. Jako pięciolatek wstąpiłem do Mikołajskiego Klubu Żeglarskiego, by trenować wspaniały wodny sport. Dziś jestem kapitanem żeglugi śródlądowej, mam swoją flotę statków pasażerskich. Pływam wyczynowo na łodziach, zimą latam na bojerach. Kocham wodę i Mazury - mówi mężczyzna.
Pan Robert jest dumny ze swoich nietypowych narodzin. Żartuje także, że most powinien nosić jego imię.
- Często słyszy się, że noworodek, który przyjdzie na świat w samolocie, czy w pociągu dostaje darmowe bilety lub prezenty i niespodzianki. A mnie byłoby miło, gdyby władze gminy nazwały most moim imieniem - śmieje się mężczyzna i prosi, by jego propozycję traktować oczywiście w formie żartu.

Paweł Krasowski
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (10) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. mirek #1698641 | 83.9.*.* 26 mar 2015 08:33

    jaki biedny. kopa mu dac i pod most

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. bundessliga #1675598 | 178.43.*.* 26 lut 2015 09:38

    g...o prawda!

    Ocena komentarza: warty uwagi (11) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages